.....Dołożyłem drwa do ognia.Miałem nadzieję , że choć trochę może ogrzeje to moje serce i już nie będę musiał je zszywać nićmi lub też liczyć na Czas który wbrew powiedzeniu niczego nie leczy a i czasem odwraca się ode mnie plecami.......
........ Zakradłem się po cichu.Dywan był miękki wiec odgłos mego stąpania zlał się z ogólną ciszą. Przez dziurkę od klucza dostrzegłem wielki masywny drewniany stół na którym leżały niczym bierki,porozrzucane strzały.Groty tych strzał ciemno czerwone były w swej barwie a kształtem przypominały krople..... Krople krwi.......
.......Stać będę na klifie. W oddali dwa błękity zlewają się ze sobą. Trudno dostrzec jest horyzont. Krok do przodu.....? Nie.... Muszę zawrócić i podążać w głąb lądu.To tam są drogi które pozwalają na zdobywanie środków by wracać na klif i szukać następnego horyzontu.......