nie lubie ludzi ktörzy wegetuja i zyja tylko od piatku do poniedzialku nazywam to: "endlich Wochenende koczownicy" doszlo w koncu do mnie ze trzeba sie cieszyc chwila jakby to byla juz ostatnia - co nie jest zawsze latwe...
lubie: dlugie sniadania, zaplanowany czas, stare meble, marznac zima - cieszac sie na czas "po" przy cieple kominka,wedröwki w görach, jazde rowerem gdy wszyscy sa zmuszeni na auto, byc wlasnym szefem. Nie lubie ludzi "poszkodowanych" przez solarium, tatuarzy, i chwalacych sie przebytymi urlopami "szpaneröw", imprez do rana - umierania na drugi dzien..., uzalania sie nad wlasnym losem