Lubienia ogólne, priorytetowe:
Żyć! Po prostu. Na zasadzie: "Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!".
Swoje zmysły. I wszystkie te przyjemnie i nieprzyjemne doznania, które mi dają.
Dawać się ponieść pasji. Jestem człowiekiem, który zapala się wielkim płomieniem i póki płonie, czuje się szczęśliwy.
Ludzi. Nie wszystkich, ale tych do lubienia
Dom. Nie mieszkanie, nie pomieszczenia, nie meble, sprzęty i cały ten nieistotny balast. Osoby, które kocham w sposób, którego kiedyś nie potrafiłabym sobie wyobrazić. Lubię świadomość, że są.
Z "lubień" szczegółowych kilka ledwie:
Czytać. O ile daleko posunięty nałóg kwalifikuje się pod "lubienie". :]
Muzykę. Dobrą, oczywiście.
...Oraz mnóstwo innych rzeczy. Bo ja ogólnie jestem wypchana "lubieniami" jak strach na wróble słomą. Wyłażą ze mnie na każdym szwie. :)))
Za niezwykłe spojrzenie na sztukę użytkową, umiejętnośc znajdowania "smaczków" i sprawienie, że człowiek przystaje przy zwykłych przedmiotach znajdując w nich... Coś.
Jeśli coś zdaje się zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to najprawdopodobniej tak jest.