Idę doliną gdzie zło nie jest nowiną. Wartości w ludziach giną mimo dobroci. Człowiek narkotyk wypoci, kurewstwa nie da rady. Ciężar wrzuca na bary, ciężar elementem kary. Idę doliną, gdzie młode dzieciaki opętały dragi i braki rozsądku. Idę doliną, gdzie nie widać końca, ani początku, to miejsce w którym nikt nie jest w porządku. Lecz ta dolina to fundament ludzkości. W wrogości budzi brak odpowiedzialności. Oko za oko, ząb za ząb, to nie nowość. Czuję się nieswojo, wszystko odbieram wrogo. Lecz wciąż idę doliną obraną drogą. Doliną, w którą rozczarowania nie miną. Niektórzy piją za tych co nie mogą. Niektóre ciała pod ziemią gniją, a znicze płoną.